Czas napisać o Jacksonie. Każdy pisze, to nie będę gorszy. Dziś go zakopali. Żal chłopa, ale przyznam nieskromnie, że jego śmierć nie wywołała we mnie specjalnego podniecenia. No może trochę, ale nie na tyle, aby uronić łezkę, czy kupić specjalną reedycję, reedycji, reedycji Trillera wszechczasów. Trochę więcej emocji wzbudził we mnie fakt, że wiadomość o jego śmierci zbiegła się ze śmiercią 153 paseżerów Jemeńskiego Airbusa który runął do oceanu. Fakt ten pewnie wogóle przeszedłby bez echa, gdyby nie cudowne ocalenie jednej pasażerki. No cóż takie życie medialnych rekinów i płotek. Poczytniejsza informacja wygrywa. Dziwne to wszystko, ale nie było jeszcze takiego, który by to wszystko ogarnął. Mam tylko nadzieję, że zakup biletu na samolot pozwoli cieszyć się z lądowania, jak przesłychanie wspaniale wydanej edycji reedycji…





