Dziś podczas śniadania rozmawialiśmy z Magdaleną o tym dlaczego w naszym kraju jest tak do dupy:) Co może być powodem, że np. Szwajcaria czy USA rozwijają się szybciej? Po krótkiej debacie moje liberalne poglądy wzięły górę i wszystko stało się jasne. Powodem jest cholerna biurokracja. Wiem, wiem, ameryki nie odkryliśmy. Raczej powtarzaliśmy utarte frazesy w stylu “mniej państwa w państwie” i takie tam banały. Ja na czele tej piramidy biurokracyjnej postawiłem Urząd Skarbowy. Wg mnie jest to najczarniejsza owca i największy hamulcowy rozwoju polskiej przedsiębiorczości. Ile firm zniszczyli tego nikt nie wie. Dzieje się tak, ponieważ z jakiegoś nieznanego powodu Urząd Skarbowy budzi w obywatelach strach i bezczelnie korzysta z tego swojego ciemnego wizerunku. Urzędnikom pasuje, że mają władzę i ludzie się ich boją. Systuacja ta jest jednak patologiczna, bo to urzędnicy powinni nam leżeć u stóp. To dzięki nam mają pracę i de facto są naszymi pracownikami. My jako ich pracodawca nie możemy jednak nic zrobić.
W tym miejscu jednak zadaliśmy sobie pytanie, czy może jest jednak jakiś sposób aby to zmienić. Magdalena wpadła na genialny pomysł, aby zmienić im nazwę. Rzeczywiście pomysł jest genialny jak i prosty. Wystarczy ich ośmieszyć i zabrać im to co jest ich siłą. Mam tu na myśli powagę urzędu. Zburzmy tą barierę psychologiczną i prawmy aby urząd stał się naszym poddanym. Zmieńmy im nazwę na infantylną, tak, żeby sami zrozumieli jaki jest właściwy porządek i kto tu rządzi.
Postulujemy zatem odmianę nazw:
„Urząd Skarbowy” na „Skarbuś”
oraz
„Urzędnik Skarbowy” na „Skarbek”, a „Urzędniczka Skarbowa” na „Skarbiarka”
Petycję umieściłem tu
Jeśli podpisze ją 100 osób, zacznę ją promować i zobaczę co z tego wyjdzie:)

